Braterstwo - Brotherhood

Home

Hindusi cenią szlachetność polskiego misjonarza niezależnie od jego nominacji do nagrody Nobla

Prakash Chand Dubey
2002

    PURI, Indie ( UCAN*) - Ojciec Marian Żelazek nie dostał tegorocznej pokojowej nagrody Nobla, ale i tak we wschodnich Indiach hinduscy przyjaciele tego polskiego misjonarza wysoko cenią jego szlachetność. Do tej pokojowej nagrody nominowany został 84-letni misjonarz ze Zgromadzenia Słowa Bożego, który od 27 lat służy chorym na trąd w Puri w indyjskim stanie Orissa. Nagrody nie otrzymał, gdyż 11 października w Norwegii Komitet Nobla przyznał ją byłemu prezydentowi USA Jimmiemu Carterowi.

    Zanim wybrano zdobywcę nagrody, Madhusudan Mahapatra, 60-letni główny kapłan słynnej purijskiej świątyni Jagannath, powiedział agencji UCAN, że ojciec Żelazek dowiódł swej autentycznej szlachetności już dawno temu - "w chwili, kiedy zaczął pomagać tutejszym trędowatym, z których wszyscy byli hinduistami".
    Puri to nadmorskie miasto położone ok. 1800km na południowy wschód od Nowego Delhi. Dharia Pujari, inny kapłan tamtejszej świątyni, przyznał, że "bezinteresowna posługa tym najsłabszym bez nawracania ich pozostawiła w naszych duszach trwały ślad miłości". W rezultacie, powiada, hindusi uważają go za jednego z ich przodków powtórnie narodzonego jako ksiądz katolicki. Mahapatra wyjaśnił UCAN, że ten katolicki kapłan wyleczył miejscowych hindusów z błędnego przekonania jakoby trąd, zwany też chorobą Hansena, był przekleństwem od Boga, a jego ofiary, nietykalnymi.

    Indramani Pradhan , 59-letni lekarz internista, dziękuje polskiemu księdzu za wskazanie mu drogi niedyskryminowania osób cierpiących na trąd. Doktor dobrze pamięta, jak ojciec Żelazek przychodził do niego po leki dla trędowatych. Po kilku latach, wspomina hinduski doktor, zniknęła jego niechęć do przyjmowania ich w obecności pozostałych pacjentów.

    Według Mahapatry mieszkańcy Puri mówili o ojcu Żelazku już od momentu kiedy zaczął obcować z ludźmi, którymi pogardzali ze względu na trąd. "Ale prawdziwie ten "gora"(biały człowiek) wzruszył nasze serca robiąc dla nich wszystko"- dodał kapłan.

    Ojciec Żelazek uważa, że spełnił swoją misję zbiorowego nawrócenia, kiedy ludzie przestali gardzić chorymi na trąd. "Nigdy nie wierzyłem w nawrócenie tylko kilkuset trędowatych., zawsze wolałem nawrócenia zbiorowe" - powiedział w wywiadzie dla UCAN.

    Kapłan, który przyjechał do Indii w 1950r., powiedział UCAN, że jego powołaniem było nawrócanie ludzi ku czynieniu dobra "tym najmniejszym", tak jak przykazał Chrystus. "Nie sądzisz, że przez ostatnie 27 lat otwarcie nawróciłem na moją wiarę ok. miliona mieszkańców Puri?" - zapytał. Misjonarz niskiego wzrostu, o białych włosach i różowawej skórze mówi, że nigdy nie miał problemów, pomimo początkowych plotek, że przyjechał nawracać hindusów z ich wiary. "Kiedy hiduscy 'pandas' (kapłani) odkryli, że ten niziutki ksiądz katolicki nie miał takiego planu, zaczęli mi dobrze życzyć" - dodaje z uśmiechem.

    Ojciec Żelazek przybył do Puri w 1975r. aby pracować tam jako ksiądz parafialny. Zamierzał założyć szkołę, ale zmienił zdanie spotkawszy trędowatych "gnijących i żebrzących wokół świątyni Jagannath". Nikt ich nie leczył i "nawet ich zdrowe dzieci" postrzegane były przez ludzi jako wyrzutki. Co więcej, miliony ludzi odwiedzających świątynię w ciągu całego roku dawało im jałmużnę, ale nigdy nie uważało trędowatych za ludzi. "Nie obwiniam hindusów, którzy oddziedziczyli błędne przekonanie o tym, że trąd jest przekleństwem danym od Boga. Zamiast obwiniać, postanowiłem zmienić ten hinduski pogląd i udało mi się" - powiedział ojciec Żelazek.

    Singhari Panda, 65-letni kapłan hinduski pracujący w świątyni purijskiej, twierdzi, że teraz, kiedy ojciec Żelazek " otworzył nam oczy", tamtejsi duchowni nie unikają kolonii trędowatych. Według ojca Żelazka, hinduscy kapłani wciąż unikają tej kolonii, teraz jednak przekazują jej owoce i inną żywność, którą świątynia otrzymuje jako ofiary podczas świąt. Taki gest był nie do pomyślenia kilka dekad temu - zauważa.

    Szkoła, którą ksiądz otworzył w 1985r. głównie dla dzieci trędowatych rodziców, cieszy się powodzeniem także u pozostałych, którzy śpieszą na zapisy - mówi siostra Anjala, dyrektorka szkoły. "Tylko 206 z 525 uczniów to dzieci chorych na trąd" - powiedziała UCAN zakonnica ze Zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia św. Bartolomei Capitanio i Vincenzy Gerosa. Ganesh Mahakuda, 28-letni były uczeń pracujący obecnie w szkole mówi, że początkowo ludzie patrzyli na szkołę z góry, ale z czasem zmienili zdanie, kiedy "nasi studenci odnosili bardzo dobre wyniki w nauce".

    Pujari, kapłan z purijskiej światyni, uważa, że nominacja do nagrody Nobla jest dla polskiego misjonarza zaledwie "malutką nagrodą" w porównaniu do miłości, którą darzą go mieszkańcy Puri. Natomiast ojciec Żelazek nazwał tą nomincaję darem Boga dla Kościoła katolickiego w Indiach, który dowodzi, że " naszą misją jest służenie z miłością tym najsłabszym, a nie zmienianie ich religii".

UCAN - Azjatycka katolicka agencja prasowa

| Site Map | Brotherhood 2005